Sandra Waszniewska

You Are Viewing

Blog

LUSTRO, KTÓRE ZNIEKSZTAŁCA

Każdy z nas prowadzi wewnętrzny dialog ze sobą. Jesteśmy dla siebie głosem, który często sam siebie krytykuje. I nie byłoby w tym nic złego – ostatecznie każdy popełnia błędy. Problem w tym, że krytykujemy i ganimy się zbyt często. Tak oto wewnętrzny krytyk wygrywa, a my stajemy na podium w kategorii „Najgorszy z możliwych“. 

wpid-duane-michals-dr-heisenbergs-magic-mirror-of-uncertainty-1998-2

Kiedyś Ania była pogodną osobą. Często się uśmiechała, nawet jak przez życie przyszło jej iść ramię w ramię z biedą. Ot, taka optymistka, co to wierzy w happy end – mówiła. Dziś po happy endzie i optymiźmie śladu nie ma. Bo coś w niej pękło, coś się zmieniło. Zmienił się kompan i towarzysz niedoli. A imię jego krytyk. Wewnętrzny krytyk.

Wewnętrzny krytyk przypomina lusto, które zniekształca to, co widzimy.  Często, wiedzeni jego głosem mówimy:  „Jak ja wyglądam?”, „Znowu mi się nie udało”, „Jestem do niczego”, „Zawsze muszę coś zepsuć”. Każdy z nas prowadząc wewnętrzny dialog z samym sobą, czasami pozwala się prowadzić wewnętrznemu krytykowi. Najgorsze, co możemy w tej sytuacji zrobić, to całkowicie mu się podporządkować.

Skąd wziął się wewnętrzny krytyk? Krytyka tworzą lata kontaktu z innymi ludźmi. Bardzo często są to zdania naszych rodziców, kolegów ze szkoły, czy też znajomych, które to przyjęliśmy na naszą zgubę za swoje.

Według psychologów samo uświadomienie i poznanie własnego wewnętrznego krytyka niesie ze sobą pozytywną zmianę w naszym życiu. Rozpoznanie daje bowiem szansę na odseparowanie się od niego, dzięki czemu jego komentarze przestają nas tak mocno dotykać. Dlatego, jeżeli chcemy przestroić nasz wewnętrzny głos, bardzo ważna jest analiza swojego wewnętrznego dialogu i sprawdzenie na jakich falach nadaje.

Weźmy taką Ankę – nasz przykład, wspomniany powyżej. Straciła ona zapał właśnie przez wewnętrznego krytyka. Dziś powiedzielibyśmy „Coś ją zdołowało, przygwoździło”. Zapewne na jej drodze stanął nadmierny krytycyzm. Może pomyślała sobie, że to z nią jest coś nie tak, skoro jej odwiecznym kompanem jest bieda.

Dlatego właśnie należy pamiętać, że rozpoznanie wewnętrznego krytyka jest tak naprawdę pierwszym poważnym krokiem do zmiany. Ważne jest, aby przekształcić nasz wewnętrzny głos we wspierającego doradcę. Tylko dzięki temu możemy być bardziej skuteczni w swoim działaniu i codziennych czynnościach, w tym także zawodowych.

————————————————–

POKOLENIE EMOCJONALNYCH EKSHIBICJONISTÓW

Skąd w ludziach tak ogromna potrzeba istnienia w sieci i dlaczego tak chętnie dzielą się swoimi odczuciami – często intymnymi. Czy ta granica intymności będzie się przesuwała coraz dalej? 

Człowiek jest istotą społeczną, co oznacza, że potrzebuje więzi społecznych do swego rozwoju, by doskonalić i kształtować siebie. W dzisiejszych czasach nie możemy pominąć Internetu i jego ogromnych możliwości. Życie społeczne przenosi się na strony internetowe w coraz większym stopniu. Jest to naturalny sposób poszukiwania i wykorzystywania warunków stwarzanych przez współczesne czasy do wspomnianego kształtowania siebie.
W szczególności dotyczy to szeroko pojętego życia społecznego.

pexels-photo-196655

Mamy do czynienia z niebywałą ekspansją różnego rodzaju serwisów społecznościowych. Ludzie coraz chętniej zakładają swoje profile na więcej niż na jednym portalu społecznościowym. Powodem takiego zachowania może być zainteresowanie prywatnym życiem innych osób, chęć poznawania nowych kultur, możliwość zawiązywania nowych kontaktów w prosty, szybki i przyjemny sposób, a to wszystko bez wychodzenia z domu.  

Według raportu CBOS’u co trzeci dorosły Polak korzysta z serwisów społecznościowych.

Dzielenie się swoimi odczuciami a nawet intymnymi informacjami może wynikać z kilku względów:

Młodzi ludzie wykorzystują serwisy do „lansowania się” w grupie rówieśników. Zależy im głównie na podkreśleniu przynależności do grupy rówieśniczej. Każdy stara się pokazać z jak najlepszej strony. Z kolei działania „terapeutyczne” mają niektóre profile na Naszej-Klasie. Dla szarych myszek, osób niedowartościowanych jest to okazja do poprawy samopoczucia. Przykładem mogą być zdjęcia typu „Ja i mój samochód” lub „My na wakacjach w Egipcie”.

25–30-latkowie, aktywni na rynku pracy, podkreślają swój profesjonalizm. Dlatego na portalu GoldenLine mianują się specjalistą i ekspertem. Podpisując się jednak własnym nazwiskiem mają świadomość, iż nie mogą przekoloryzować gdyż serwis internetowy jest tylko miejscem pierwszego kontaktu. Prędzej czy później dochodzi do rozmowy kwalifikacyjnej.

Kolejnym elementem może być chęć dzielenia się swoimi emocjami, problemami
i radościami w celu rozładowania napięcia emocjonalnego.

Do jakich sztuczek Twoim zdaniem najczęściej się uciekają użytkownicy Facbooka (co wyolbrzymiają, co ukrywają)? Jak Twoim zdaniem powinno się czytać profile? 

Ile badań tyle opinii. Niektórzy dowodzą, że profile na portalach społecznościowych są zafałszowane (Manago, Graham, Greenfield & Salimkhan, 2008). Ich zdaniem jest to odzwierciedlenie tzw. „Ja-idealnego”. Prezentujemy innym to kim chcielibyśmy być, a nie to kim „w rzeczywistości” jesteśmy. Kolejni badacze (Vazire & Gosling, 2004) udowadniają, iż profile przedstawiają prawdziwą osobowość właścicieli.

Amerykańscy i Niemieccy psycholodzy przeprowadzili badanie dotyczące oceny osobowości użytkowników portali społecznościowych w wieku 17- 22 lat. Sędziowie kompetentni oceniali na podstawie profilów osobowość posiadaczy kont, ponadto osoby wypełniały kwestionariusz osobowości mierzący pięć podstawowych cech ich osobowości tzw. Big Five. Dodatkowo ten sam kwestionariusz wypełniało 3 dobrych znajomych osoby. Badania wykazały, iż profil odzwierciedla prawdziwą osobowość jego właściciela. Być może więc profile powinniśmy czytać takimi jakimi one są.

Nie możemy jednak zapomnieć, iż wizerunek tworzony na kontach jest budowany w sposób uproszczony gdyż poruszamy się w sferze podstawowych kodów kulturowych. I tak osoba chcąca uchodzić za „luzaka” wstawi zdjęcia z imprezy, intelektualista cytat z najnowszej książki lub informację o rewelacyjnym szkoleniu, indywidualista – prowokacyjne hasło. Osoby uwypuklają to na co chcą zwrócić uwagę. Nie bez znaczenia jest również zapisywanie się do grup tematycznych. Wizerunek na portalu społecznościowym można umiejętnie kreować.

Czy istnieje takie zagrożenie, że ktoś kto w sieci przywdziewa maskę kreatywnego, świetnego (czy to faceta czy kobiety) o doskonałym poczuciu humoru itd.  – tak świetnie to będzie robił, że w pewnym momencie sam w to uwierzy? A może właśnie to nie jest zagrożenie tylko rodzaj bezpłatnej terapii?

Każdy z nas uprawia tzw „Negatywny monolog wewnętrzny”. Podczas swoich szkoleń pokazuję uczestnikom, iż zmiana negatywnych zdań na pozytywne oraz powtarzanie ich tak często jak robili to z negatywnym monologiem może skutkować ogromnym sukcesem prywatnym i zawodowym. Jak głosi powiedzenie „Powtarzaj tak długo, w to uwierzysz”. Gdy my sami uwierzymy w nasz pozytywny wizerunek i cechy, zaczniemy tak działać. Nasze działanie przełoży się również na to jak będą nas odbierać inni. Tak więc jeżeli kreujemy się na kogoś kim chcemy być (tzw. „Ja – idealne”) i sami wierzymy zarówno, że posiadamy takie walory, kompetencje jak i możliwości oraz stawiamy sobie za cel by to osiągnąć, tak też się stanie. Każdy może zastosować w swym życiu ten rodzaj swoistej autoterapii.

————————————————–

KOBIETY – DO DZIEŁA!

Cytując International Management: „żeby zostać menedżerem, kobieta powinna wyglądać jak dama, myśleć jak mężczyzna i pracować jak koń”. Czy tak rzeczywiście jest? Które z tych twierdzeń jest prawdziwe, a które jest stekiem bzdur?

appreciating-life-photography-part3-31

Budowa wizerunku przychodzi kobietom łatwiej niż mężczyznom. Posiadają one bowiem wrodzone umiejętności „kokietowania” otoczenia, także biznesowego. Odpowiednie dopasowanie garderoby stosownej do danej okazji przychodzi im z łatwością i dodatkowo sprawia przyjemność. Powszechny wizerunek bizneswoman to obraz eleganckiej kobiety w dobrze skrojonej garsonce z odpowiednio dopasowanymi butami, torebką i rękawiczkami. Kwestie wyglądu mamy więc opanowane. W takim razie jak dojść do stanowiska tzw. „wysokiego szczebla”?

Mimo wysokiego wykształcenia oraz nieustannego inwestowania w szkolenia i warsztaty kobiety zarabiają od 15 do 30% mniej niż mężczyźni na tych samych stanowiskach. Polki często nie wierzą w siebie lub nie potrafią cenić swojej pracy.

Pojęcie „szklanego sufitu” zostało zastąpione „labiryntem”. Zajęcie wysokiego stanowiska przez kobietę nadal jest trudne, jednakże staje się coraz bardziej osiągalne. Wciąż jednak awans uzyskuje dużo więcej mężczyzn niż kobiet. Wynika to z faktu, iż szefowie mają obawy, że kobieta przerwie pracę na okres ciąży i trud wdrażania pójdzie na marne, gdyż hierarchia wartości kobiety plasuje rodzinę i macierzyństwo wyżej niż karierę. Ponadto kobiety często zatrudniane są na tzw. stanowiskach pomocniczych, np. jako asystentka, jak również same wybierają mniej obciążającą pracę, którą łatwiej pogodzić z życiem rodzinnym. Kobiety doskonale zdają sobie sprawę z tego jak trudno jest godzić obowiązki zawodowe z życiem zawodowym, gdyż to głównie one ponoszą tego koszty.

Wyniki badań jednego z dostawców usług telekomunikacyjnych wykazują, iż wielozadaniowość kobiet wynikająca z pełnienia różnych ról życiowych sprawia, że kobiety doceniają elastyczne godziny pracy i potrafią je dobrze zagospodarować. Dlatego też w Polsce jest bardzo wysoki wskaźnik przedsiębiorczości kobiet, w porównaniu z innymi krajami europejskimi. Zakładając własną działalność gospodarczą jesteśmy indywidualistkami i wolimy mniejszy, bardziej kameralny biznes.

Czy na pewno musimy myśleć tak jak mężczyźni?

Z badań PARP wynika, iż jesteśmy rzetelne, systematyczne, staramy się podejmować wyważone decyzje. W porównaniu z mężczyznami nie mamy tak dużej skłonności do ryzyka. Posiadamy ogromną samodyscyplinę. W kwestii stylów zarządzania kobiety posiadają swój własny charakterystyczny styl. Funkcjonując wg psychologicznej zasady zwanej „strategią przymilania” potrafimy więcej zdziałać życzliwością i uprzejmością względem podwładnych. Hofstede na wymiarze męskości-kobiecości ukazuje, iż kobiety w biznesie posiadają większą empatię, potrzebę zaspokajania potrzeb innych ludzi oraz dążą do harmonii. Jednocześnie jednak reagują z większą pasją, bardziej się angażują, kładą większy nacisk na relacje zarówno z partnerem biznesowym, jak i klientem. Więcej też rozmawiają i słuchają. Potrafią lepiej odczytywać i rozszyfrowywać mowę ciała jednocześnie słuchając tego co mówi rozmówca. Potrafią porozumiewać się z osobami posługującymi się odmiennymi stylami komunikacyjnymi. Kobiety na stanowiskach managerskich kierują się intuicją i dają pracownikom większą swobodę w podejmowaniu decyzji i działań. Częściej stosują demokratyczny styl zarządzania. Dobierają zadania i obowiązki podwładnym na podstawie ich indywidualnych zainteresowań.

Przedsiębiorcze kobiety to zwykle optymistki, wierzące w swoje możliwości już w chwili zakładania własnego biznesu. Na podstawie badań Yael Itzhaki dowiedziono również, że kobiety są lepszymi negocjatorami. Dzieje się tak za sprawą takich czynników jak: lepsza współpraca, hojniejsze propozycje w zamian za równie korzystne dla swojej firmy, silniejsze dążenie do zakończenia rozmów sytuacją wygrany-wygrany.

Polkom nie trzeba przypominać, że „powinny pracować jak koń”. Dzięki wytrwałości w dążeniu do wyznaczonego celu oraz połączeniu pasji i ciężkiej pracy osiągają sukces w biznesie. Lepiej mieć w kobietach partnera lub wspólnika, niż przeciwnika, ponieważ są one bardziej zdeterminowane do walki. Ze względu na lepszy kontakt ze swoimi emocjami potrafią dużo lepiej znieść poczucie porażki, do której podchodzą konstruktywnie – tym też wygrywają z mężczyznami.

Reasumując… Kobiety! Do dzieła.